Wiwat studniówka!

Światowe Dni Młodzieży w Krakowie zostały oficjalnie zamknięte 31. lipca. Jednak to wcale nie musi oznaczać końca wydarzeń związanych z tymi szczególnymi dniami minionych wakacji. Tak naprawdę dopiero teraz trwa czas zbierania owoców spotkania młodych z całego świata. W całej Polsce regularnie mają miejsca różne imprezy nawiązujące do ŚDM 2016, m.in. koncerty, czuwania, itp. Również w naszej diecezji miało miejsce zdarzenie niecodzienne – Studniówka po Światowych Dniach Młodzieży. Tak, PO ŚDM. Byliśmy tam, uczestniczyliśmy w tym wydarzeniu, a teraz opiszemy to, czego tam doświadczyliśmy i cośmy zobaczyli. Zapraszamy do czytania.

Zacząć dobrze, to zacząć z Bogiem

Studniówka po ŚDM rozpoczęła się podobnie jak ta przed, czyli od Eucharystii. Ksiądz proboszcz kościoła  św. Anny w Katowicach-Nikiszowcu witając zgromadzonych tłumnie uczestników liturgii powiedział parafianom, żeby nie mylili tej mszy z uroczystą Barbórką, ponieważ zauważył, że frekwencja na mszy jest porównywalna z tą, którą można w tym kościele zaobserwować podczas święta górników i hutników. W ten sobotni wieczór świątynia wypełniona po brzegi przez pół tysiąca uczestników i uczestniczek studniówki stanowiła pewnie dla wielu parafian niemałe zaskoczenie. Można jednak stwierdzić, że Ci, którzy wytrwali do końca, na pewno nie żałowali. Pomimo, że liturgia trwała ponad półtorej godziny, była ona sporym impulsem duchowym dla zgromadzonych.

Homilię wygłosił diakon Mateusz Kempiński, którego wielu może kojarzyć chociażby z tego, że na ŚDM do Krakowa dotarł w pielgrzymce na rolkach i hulajnogach. Na wstępie przygotował uczestników na to, że kazanie będzie długie. Jak stwierdził „sam je ułożyłem, to wiem”. Jednym z wątków, który poruszył były fragmenty nauczania papieża Franciszka z minionych Światowych Dni Młodzieży. Diakon zauważył, że Kościół lubi statystyki („jesteśmy w tym dobrzy”), więc w ramach przygotowań do dzisiejszego wieczoru młodzi z naszej diecezji zostali zapytani przez media społecznościowe o to, co najbardziej utkwiło im w głowie spośród słów wypowiedzianych przez Ojca Świętego w Krakowie. Podobne pytanie nieco wcześniej usłyszała młodzież z Archidiecezji Krakowskiej. Tam najczęściej młodzi zwracali uwagę na słowa mówiące o kruszeniu murów i budowaniu mostów oraz o tym, że w małżeństwie mogą nawet latać talerze, ale nigdy nie wolno kłaść się spać bez pogodzenia się. Natomiast młodzi z Archidiecezji Katowickiej najbardziej zapamiętali słowa o młodzieży kanapowej, wstawaniu z tejże kanapy i zakładaniu wyczynowego obuwia, a także o przedwczesnym przechodzeniu młodych na emeryturę. Diakon Mateusz poruszył również drugie zadane młodym pytanie dotyczące tego, co młodzi robią, aby wspomniane nauczanie wprowadzić w życie. Odpowiedzi były nie tylko zaskakujące, ale także inspirujące. Aby propagować nauczanie Papieża Franciszka usłyszane w Krakowie, kilku uczestników Eucharystii otrzymało albumy z płytą DVD zawierającą zarejestrowane homilie i przemówienia papieża ze Światowych Dni Młodzieży. Szczęśliwcy mają za zadanie zapoznać się z zawartością albumu i przekazać dalej, np. sąsiadowi, znajomemu czy rodzinie, by w ten sposób propagować nauczanie Ojca Świętego.

Na koniec Eucharystii proboszcz parafii, dziękując za uczestnictwo we mszy świętej, w nawiązaniu do homilii stwierdził, że różne odpowiedzi udzielone przez młodych z dwóch wspomnianych diecezji mogą wynikać z tego, że Kraków to miasto królewskie otoczone murami, dlatego to kruszenie murów i budowanie mostów tak bardzo zapadło w pamięć młodym z Małopolski. Natomiast na Śląsku wielu trafiało na emeryturę w wieku nawet 43 lat, po czym lądowali na kanapie z pilotem i tak spędzali czas. Ksiądz proboszcz zapytał także kto spośród zgromadzonych na tej mszy pamięta Światowe Dni Młodzieży w Częstochowie, na co rękę podniosło dosłownie kilka osób. Kapłan wyraził nadzieję, że wśród licznie zgromadzonej młodzieży są przyszli organizatorzy następnych ŚDM w Polsce.

Zwieńczeniem Mszy była modlitwa uwielbienia. Uczestnicy wspólnie wyśpiewywali Bogu chwałę, cześć i uwielbienie, wyznawali miłość i dziękowali za jego nieustanną obecność w ich życiu. Każdy mógł też podejść do ołtarza, dotknąć go i złożyć osobiście to, z czym sobie nie radzi. Widać było, że dla niejednej osoby był to bardzo ważny moment.

Kondukt pogrzebowy

Po wyjściu z kościoła rozpoczęło się formowanie Marszu Miłosierdzia. Na jego czele na znak uwolnienia od przedwczesnej emerytury ośmiu silnych mężczyzn niosło kanapę. Pochód ten u niejednych mógł wzbudzać eschatologiczne skojarzenia. Uczestnicy byli jednak bardzo radośni. Z głośników niesionych przez kolejne dwie osoby leciała muzyka. Na początek Hymn ŚDM Kraków 2016, później różne utwory znane z polskiej sceny muzyki chrześcijańskiej.

Po drodze w oknach można było zobaczyć ludzi machających życzliwie w kierunku uczestników marszu, co wielu studniówkowiczów odwzajemniło. Jednym z mijanych budynków był szpital, co zainspirowało nas do wspólnej modlitwy za przebywających tam chorych.

Po dotarciu na miejsce po raz kolejny przekonaliśmy się, że nie ma przypadków – przy metalowej makiecie przypominającej szyb górniczy leżała… para butów!

A jako że wejście wąskie, ludzi dużo, to wielu mogło odczuć jak to było za czasów słusznie minionych i odstać swoje w kolejce do wejścia. Ale i na to organizatorzy szybko znaleźli sposób zapraszając chętnych do tańca. Oczekujący na swoją kolej mogli rozgrzać się w rytm tzw. „skrzypka”. Z bisem. Dzięki temu impreza miała swój początek zanim jeszcze nastąpił ten właściwy, czyli…

Polonez

A konkretnie jakieś dwadzieścia minut poloneza. Ale cóż zrobić, skoro trzeba było poprowadzić układ na 250 par… i papieża Franciszka. Tak, nie mogło być inaczej, na imprezie uczestników zaszczycił Ojciec Święty. I co z tego, że z tektury. Niejedna osoba chętnie robiła sobie z nim zdjęcia.

A wracając do Poloneza – uczestnicy ustawieni parami szczelnie wypełnili obrzeża głównej sali Galerii Szyb Wilson. Wodzirej Paweł Jagodziński wraz ze współpracownikami poprowadził układ, który godnie rozpoczął tę zapewne największą studniówkę roku. Pary przeplatały się w tunelu, za chwilę pary łączyły się w czwórki, te następnie stały się ósemkami, by wreszcie zakończyć układ w rzędach po szesnaście osób.

Ale to nie koniec. Bo w tym ustawieniu płynnie przeszliśmy w układ taneczny do Hymnu Światowych Dni Młodzieży. Wielu osobom to właśnie ten moment najbardziej zapadł w pamięć. Możliwe, że dla niektórych nie był to zwykły taniec, lecz modlitwa. I pięknie, jeśli tak było.

Po zakończeniu tego szczególnego tańca impreza rozkręciła się na dobre. W parach, w kółku czy też jedynie podrygując z boku, wszyscy bawili się, jak kto lubi. Z didżejki rytmy docierały przeróżne, od rock’n’rolla przez pop, rytmy klubowe, a także tańce lednickie. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Co jakiś czas następowały zabawy animowane przez grupę wodzirejów. Na brak rozrywki nikt nie mógł narzekać. „Młodzieży kanapowej” mógł doskwierać brak miejsc siedzących, co zapewne było zamierzone. Naprawdę zmęczeni mogli znaleźć na balkonie kilka krzeseł lub usiąść na schodach. Tłumów jednak w tych okolicach spotkać się nie dało. Pod koniec imprezy niektórzy siadali nawet pod ścianami, jednak zdecydowana większość wytrwała na parkiecie (umówmy się, że to był parkiet) do samego końca.

Nie samym tańcem człowiek żyje

A gdy ktoś się zmęczył tańcem i potrzebował uzupełnić braki energetyczne organizmu, mógł pójść się posilić. Do wyboru: kanapeczki udekorowane na różne sposoby, fontanna czekoladowa z owocami, bezalkoholowy drink bar, fontanna z wodą, a także ciepły posiłek w postaci żurku z chlebem. Czegóż trzeba więcej, gdy zabawa jest naprawdę przednia?

Uczestnicy zabawy nie opuszczali sali z pustymi rękami. Organizatorzy przygotowali dla każdego atrakcje. O północy miała miejsce atrakcja szczególna w postaci „sto lat” odśpiewanego przez wszystkich dla solenizantów minionego i dopiero co rozpoczętego dnia. W sumie uzbierało się dwie studniówkowiczki i jeden studniówkowicz.

Oprócz tego każdy mógł zabrać ze sobą paczkę „bombonów”, drzeworyt wygodnych wyczynowych butów (rozmiar zdecydowanie symboliczny), książeczkę, cytat z Pisma Świętego i wiele innych pamiątek.

Zbieranie owoców

Na początku wspomniałem, że dla wielu osób Światowe Dni Młodzieży 2016 zakończyły się w ostatnią niedzielę lipca. Studniówka z 12. listopada dowodzi, że dla młodych naszej diecezji dopiero teraz rozpoczęło się zbieranie tego, co zostało zasiane na Campus Misericordiae w Brzegach. Jest to niewątpliwie odpowiedź na apel Ojca Świętego, który zachęcał uczestników ŚDM w Krakowie, by wstali z kanapy i głosili Jezusa. Odpowiedź godna naśladowania. Młodzi zarażali swoim entuzjazmem, a jednocześnie inspirowali skupieniem na modlitwie poprzedzającej to wydarzenie. I pewnie jeszcze nieraz będą inspirować. Bo do spotkania w Panamie jeszcze długa droga. Jednego możemy być pewni – młodzież Archidiecezji Katowickiej na pewno nie zmarnuje tego czasu.

Zrób plany na sylwestrową noc!
Przekaz Miłosierdzia na Święta
 

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych i funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Możesz zaakceptować pliki cookies lub wyłączyć je w swojej przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Wyłączenie plików cookies może spowodować nieprawidłowe działanie niektórych funkcji strony.