Wyróżnione 

[Dekalog Oazowicza #8] Żywy Kościół

Wielkie Charyzmaty Ruchu Światło-Życie – brzmi podniośle i groźnie? Już pędzimy z oswajaniem! Charyzmat Żywego Kościoła – rozmawiamy z Panią Dorotą Seweryn.

Redakcja: Co to jest communio?

Pani Dorota: Communio znaczy zjednoczenie. Zjednoczenie jest jak przyjęcie Komunii Świętej. Zjednoczyłam się z Panem Jezusem. Tak samo Kościół jest communio, czyli zjednoczeniem ludu Bożego z Chrystusem, z Bogiem.

I to communio jest w Kościele. Czyli chodzi o to, byśmy my byli zjednoczeni z Bogiem czy między sobą?

Z Bogiem i pomiędzy sobą.

I to się równa jednolitość?

Nie można tego nazwać jednolitością. Zjednoczenie to jest przyjęcie siebie nawzajem. Przenikanie się nawzajem. Kiedy ja się z kimś zjednoczę, to jestem jedno z tym kimś. Jestem jedno z Bogiem i jesteśmy jedno pomiędzy sobą. Najważniejsze communio musi być z Bogiem. Najpierw zjednoczenie mnie z Bogiem, a dopiero potem między sobą. Nie może to iść tylko w jedną stronę.

Ważna jest ta kolejność? Najpierw z Bogiem a potem z innymi?

Ja nie jestem zdolna być z innymi zjednoczona <śmiech>. Żebym mogła być zjednoczona z innymi, muszę najpierw być zjednoczona z Bogiem. Potrzebuję źródła, z którego będę mogła czerpać tę moc i siłę.

Charyzmat Żywego Kościoła – coś, co jest żywe, to znaczy, że jest też coś, co jest...

Martwe? Dokładnie tak! Żywe i martwe. I teraz na czym to polega?

Właśnie!

Kościołem jesteśmy wszyscy. Jednak widzimy, że niektórzy ludzie przychodzący do Kościoła, chociaż się modlą, śpiewają, nawet przystępują do sakramentów świętych, jednak są skłóceni, nie rozmawiają ze sobą, nie ma między nimi zjednoczenia – i to już nie jest communio. Żywy Kościół składa się z pojedynczych członków – ja, ty, my. W nim musimy być sobą, czyli osobą, a osoba jest wtedy, kiedy potrafi dawać siebie, oddawać siebie. Nie mogę być zjednoczona z Bogiem, jeśli resztę Jego dzieci wykluczam. On stworzył ciebie i stworzył mnie. I ciebie taką, jaką jesteś, i mnie taką, jaką jestem. I ty jesteś Jego dzieckiem, i ja jestem Jego dzieckiem. Jeżeli gardzę Jego dzieckiem, to gardzę Nim. Gdyby to ludzie zrozumieli, wtedy byłby prawdziwie żywy Kościół. Niestety wiele członków Kościoła jest martwych, a powodem najczęściej jest drugi człowiek – odrzucenie, nieprzyjęcie go. To prawda, ja go mogę nie lubić, ale muszę go kochać.

Czyli w żywym Kościele ważna jest miłość do drugiej osoby. Bez niej, bez takiej miłości braterskiej, on nie istnieje po prostu.

On istnieje, ale nie ma w nim życia. Najważniejsza jest miłość. Jednak to nie oznacza, że trzeba wszystkich lubić, bo ktoś może na przykład mlaskać przy jedzeniu i będę się na niego denerwowała. Miłość, czyli ja mu życzę wszystkiego dobrego, pomagam, jeśli jest on w potrzebie, jestem dla niego. Chcę, aby był w niebie, aby Pan Bóg go zbawił.

Myślę, że zdajemy sobie sprawę z tego, że nie wszystkie nasze wspólnoty są żywym Kościołem. A jakby brzmiała recepta na zaistnienie żywego Kościoła?

Po pierwsze, to mój stosunek do Pana Jezusa. Żeby cokolwiek ożywić, najpierw ja muszę być żywa wobec Chrystusa, to znaczy muszę być wolnym człowiekiem. Jeśli tkwię w grzechu, to nie jestem wolna, ponieważ nie mam bezpośredniego kontaktu z Panem Bogiem. On daje nam również siły, aby uwalniać się od tych codziennych słabości. Kluczowe jest, aby się nawzajem przepraszać za te codzienne drobnostki, to pomaga zachować czystą atmosferę w naszych wspólnotach. Po kolejne, łatwiej jest zachować żywość i świeżość, gdy jesteśmy podzieleni na mniejsze grupki, żywe komórki. Żywe nie znaczy śpiewające czy organizujące, trzeba sięgnąć głębiej. Żywe komórki to małe grupy składające się z żywych jednostek, które mają łączność z Panem Bogiem i między sobą. Wspólnoty te muszą być otwarte, nie mogą przyjmować postawy: „nam jest tu dobrze, bo się znamy”. Muszą wychodzić do tych, którzy nie mają tego, co my: dzielenia się Słowem czy Ewangelicznych Rewizji Życia.

Jak Pani doświadcza Żywego Kościoła?

Doświadczam go przede wszystkim w tym, że chcę nim być. Ja chcę być żywym Kościołem, bo jestem jego członkinią i w tym doświadczeniu chcę być żywa. Najpierw ja muszę żyć, być w Kościele, żyć w nim, być czynną, aktywną. Nie może mi być wszystko jedno, nie mogę być obojętna wobec innych żyjących w Kościele.

Na dole w jadalni, na ścianie znajduje się napis: martyria, leiturgia, diakonia, koinonia, agape i namalowana jest ryba - znak chrześcijaństwa. To są podstawowe elementy życia Kościoła, jeśli któregoś z nich brakuje, to Kościół nie jest prawdziwie żywy. Co one oznaczają?

Martyria to świadectwo ludzi żyjących w Kościele – to, co mówią, co głoszą, to wszystko musi być prawdziwe. Takie świadectwo jest aż do przelania krwi.

Leiturgia to oddawanie czci Panu Bogu, Zgromadzenie Eucharystyczne.

Diakonia to znaczy służba, posługa, wychodzenie naprzeciw drugiemu człowiekowi.

I te trzy kwestie tworzą koinonię, czyli wspólnotę. A jak mamy wszystkie cztery, to powstaje agape, miłość, która jest najważniejsza i to w niej musi się wszystko pozostałe zmieścić.


Dorota Seweryn

(ur. 28 grudnia 1934 r. w Tychach)
Bliska współpracownica ks. Franciszka Blachnickiego od początku jego pracy duszpasterskiej w diecezji katowickiej, a potem w Krościenku; moderatorka wielu oaz, katechetka, wieloletnia administratorka domu Centrum Ruchu Światło-Życie na Kopiej Górce w Krościenku nad Dunajcem. Jest jedną z trzech żyjących współzałożycielek Instytutu Niepokalanej Matki Kościoła. Od wielu lat mieszka na Kopiej Górce, obecnie posługuje przede wszystkim swoim świadectwem.


CHARYZMAT ŻYWEGO KOŚCIOŁA, CZYLI ODKRYCIE COMMUNIO JAKO SYNTEZY EKLEZJOLOGII VATICANUM II

Cały Ruch jest wewnętrznie przeniknięty i zjednoczony ideą-wizją communio stanowiącą obraz wiodący eklezjologii Vaticanum II, wyrażający najgłębszą istotę Kościoła oraz zasadę formalną jego życia i działania. Budowanie tej communio w jej podwójnym wymiarze, wertykalnym i horyzontalnym (communio z Ojcem przez Syna w Duchu Świętym oraz communio z braćmi), stanowi cel wszystkich dążeń Ruchu i dlatego jest on sam formą autorealizacji Kościoła. Dlatego też widzi on i realizuje siebie nie obok Kościoła, ale w Kościele, widzianym konkretnie w znaku wspólnoty lokalnej.

Za: Ks. Franciszek Blachnicki, „List z Boliwii”, Wydawnictwo Światło-Życie, Kraków 2017, s. 9-10.

Rejony w Archidiecezji
Powakacyjny Dzień Wspónoty - 5 września 2021

Podobne wpisy

 

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych i funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Możesz zaakceptować pliki cookies lub wyłączyć je w swojej przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Wyłączenie plików cookies może spowodować nieprawidłowe działanie niektórych funkcji strony.