Przełącz boczny pasek
Zdarzenia
(0)
Brak zdarzeń.
Grupy
(0)
  • Brak jeszcze grup.
Ostatnie aktualizacje
  • Post jest w trakcie moderacji
    Martyna Anna Rosiak
    Martyna Anna Rosiak zaktualizował -a artykuł Kontakt.

    Kontakt

    opublikował -a w Uncategorised, 8th Cze, 2016

    Terminy i miejsce spotkań

    Katowice, ul. Różyckiego 8

    Najbliższe spotkanie: 

    13 grudnia 2017, godz. 18.00

    24 stycznia 2017, godz. 18.00

     

    Odpowiedzialni

    ks. Grzegorz Stencel

    Martyna Rosiak, e-mail: tina.malpka@vp.pl, tel 501 471 225

    diakonia.misyjna.katowice@gmail.com

    Treść została pomyślnie opublikowana w strumieniu. Teraz będzie też widoczna.
  • Post jest w trakcie moderacji
    Martyna Anna Rosiak
    Martyna Anna Rosiak zaktualizował -a artykuł Kontakt.

    Kontakt

    opublikował -a w Uncategorised, 8th Cze, 2016

    Terminy i miejsce spotkań

    Katowice, ul. Różyckiego 8

    Najbliższe spotkanie:  13 grudnia 2017, godz. 18.00

    24 stycznia 2017, godz. 18.00

     

    Odpowiedzialni

    ks. Grzegorz Stencel

    Martyna Rosiak, e-mail: tina.malpka@vp.pl, tel 501 471 225

    diakonia.misyjna.katowice@gmail.com

    Treść została pomyślnie opublikowana w strumieniu. Teraz będzie też widoczna.
  • Post jest w trakcie moderacji
    Martyna Anna Rosiak
    Martyna Anna Rosiak zaktualizował -a artykuł Kenia i Tanzania.

    Kenia i Tanzania

    opublikował -a w Uncategorised, 8th Cze, 2016

    Kolejne rekolekcje oazowe na ziemi afrykańskiej rozpoczęte 

    Rekolekcje Oazy Nowego Życia I i II stopnia już trwają w Tanzanii. W tym roku w Kenii odbywały się wybory i że względu na obawy o rozruchy tegoroczne rekolekcje odbywają się w Tanzanii. A o przygotowaniach i początku pobytu na ziemi afrykańskiej pisze Ania Jończyk z Mikołowa Borowej Wsi:

    Przylecieliśmy do Dar es Salaam 4 sierpnia. Spędziliśmy trzy dni w stolicy Tanzanii zwiedzając i załatwiając różne sprawy.
    Byliśmy na Zanzibarze (wyspie należącej  do Tanzanii), gdzie mogliśmy spędzić kilka chwil na plaży i skorzystać z kąpieli morskich. Zwiedzaliśmy także stare miasto i targ niewolników. A 7 sierpnia jechaliśmy z Dar es Salaam do Moshi. Drogę 500 kilometrów pokonaliśmy w 13 godzin.
    Bardzo dużo się razem modlimy. Kapłani, którzy będą moderatorami ONŻ I i ONŻ III, są bardzo zaangażowani. Na każdym ze stopni będzie około 30 osób, właściwie mniej niż 30. Rekolekcje odbędą się w seminarium położonym u stóp Kilimandżaro. Choć temperatura powietrza jest dość chłodna (w nocy około 15 stopni), to radość serca rozgrzewa nas wszystkich. 

     

        

     

    Oaza w Kenii potrzebuje pomocy

    To Piotrek Stopa z Polski, a obok niego Robert Mutugi - Kenijczyk. Zdjęcie zostało wykonane podczas ostatnich rekolekcji w Kenii. Dla Roberta były to trzecie już rekolekcje.

    Piotrek pojechał, aby rozwijać naszą oazę w Kenii, przeprowadza rekolekcje z uczestnikami, spotyka się ze wspólnotami, kontaktuje z księżmi i misjonarzami. Obecnie jest w Tanzanii, gdzie mamy bardzo silną oazową grupę z Uniwersytetu w Moshi i gdzie przebywają dwie animatorki oazowe, rozmawiają o przyszłości oazy właśnie tam. W piątek 7 października będzie w Kenii, najpierw spotkanie oazowe na Uniwersytecie w Nairobi, potem skupi się na rekolekcjach kapłańskich w Kenii, Subukia. Kolejnym etapem będą rekolekcje w Rwandzie i na koniec wróci, aby pozamykać wszelkie sprawy w Kenii.
    Piotrek miał zostać krócej, jego bilet powrotny był z datą wrześniową, ale jak sami widzicie pracy jest ogromna ilość...

    Stąd nasza ogromna prośba!
    O modlitwę za 90 uczestników tegorocznej oazy i wszystkich, którzy byli na poprzednich rekolekcjach, za oazę w Kenii, Tanzanii i Rwandzie, za najbliższe rekolekcje kapłańskie! To najważniejsze.

    I o wsparcie. Udało nam się do tej pory, ale potrzeby, które mamy w tej chwili są ogromne, bo:
    1. Piotrek nie ma jak wrócić do domu. ;) Zbieramy na jego bilet powrotny, na grudzień, żeby mógł z rodziną spędzić Święta. Kwota, ok. 1700 PLN. I na wizy do Kenii, Ugandy (przez którą musi przejechać) i Rwandy, zapewne będzie to kwota ok. 200$.
    2. Na najbliższe rekolekcje kapłańskie. Kapłani zobowiązali się pokryć część kosztów, ale to ciągle mało.

     
    Jeśli możecie nas wspomóc choćby jedną złotówką bądź może nawet jedną dziesięciną, prosimy!

    Stowarzyszenie Diakonia
    Ruchu Światło-Życie
    08 1560 1111 2022 0180 3000 0018
    z dopiskiem: Cele statutowe - Kenia

    Dodatkowe informacje tutaj:

    Podziel się oazą z Kenią

     

    Oaza Kenia 2016

    W Kenii w 2016 po raz trzeci z rzędu odbyły się rekolekcje Oazowe.Troche się tam działo:

            

    Oaza Kenia 2016

    Pierwsi animatorzy rekolekcyjni już w Kenii

     

    Posługa Piotrka w Kenii

    16 marca Piotrek Stopa wyruszył na kilka miesięcy do Kenii, jako oazowy misjonarz. Jego zadanie to wspieranie działających tam wspólnot, ukazanie wizji i charyzmatu Ruchu i po prostu bycie z braćmi w wierze. Oto wieści od niego:

    Raport z Kenii cz. 3

    Raport z Kenii cz. 2

    Raport z Kenii cz. 1
     

    Treść została pomyślnie opublikowana w strumieniu. Teraz będzie też widoczna.
  • Post jest w trakcie moderacji
    Martyna Anna Rosiak
    Martyna Anna Rosiak zaktualizował -a artykuł Ukraina.

    Ukraina

    opublikował -a w Uncategorised, 28th Sie, 2017

    Ewangelizacja w Woronowicy      
          Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Na początku lipca wraz z Martyną i Adrianem wyjechaliśmy na ewangelizację małego miasteczka na Ukrainie – Woronowicy. Leży ono niedaleko większego miasta – Winnicy, w której wraz z naszym księdzem opiekunem przez 3 dni przygotowywaliśmy się, aby innym nieść Dobrą Nowinę. Nigdy wcześniej nie byłam na Ukrainie, nie wiedziałam jak się tam żyje, co ludzie robią na co dzień. Jedynie z telewizji dochodziły mnie wiadomości, a wielu ludzi pytało po co jadę na Ukrainę, przecież tam jest wojna. Oczywiście nasza miejscowość była oddalona dziesięć godzin jazdy samochodem od miejsca konfliktu.  
        Czym jest Ukraina dla mnie teraz? Wszystkim tym, czym Jezus się ze mną dzielił przez te siedem dni. W kraju, w którym na każdym kroku widać cerkwie, gdzie liczba katolików nie przekracza dwóch procent społeczeństwa, można spotkać żywy kościół, którego centrum jest jego przewodnik - Jezus Chrystus. Naszym zadaniem było katechizowanie młodych mieszkańców miasta, aby później to oni mogli wejść na ulice i ewangelizować jego mieszkańców, którzy poprzez działania komunistów zapomnieli, że Kościół jest źródłem miłości, a nie tylko instytucją. Kościół na Ukrainie to miejsce, w którym drzwi muszą być jeszcze bardziej otwarte niż w naszym kraju, ponieważ ludzie muszą wrócić do źródła, a nie jest to możliwe bez wyciągnięcia ręki w ich stronę.  
         Co przeżyłam? Śmieję się często, że po spędzeniu trzech nocy na chórze kościelnym, człowiek musi być choć trochę bardziej uświęcony. Jezus przede wszystkim daje miłość i tę miłość otrzymaliśmy od ludzi. Do dziś przed oczami mam panią Stasię, która uchyliła nam nieba, a sama nie miała za wiele. Wydarzyło się kilka przypowieści ewangelicznych naraz: wdowi grosz, rozmnożenie chleba, cud w Kanie .. Miłość się tak łatwo rozdaje.  
        Kto daje otrzymuje dwa razy więcej. Gdyby można było zmierzyć w litrach wody dobro, które daliśmy i to, które otrzymaliśmy, to można porównać półlitrową Cisowiankę i studnię w Woronowicy, która dla mnie nie miała dna. Znowu mogłam głęboko doświadczyć czym jest służba. Daje się niewiele, a dostaje się nowe życie. O tym rozmawiałam z moimi przyjaciółmi z Ukrainy: dali mi więcej, niż ja im mogłam dać. 
        Chylę czoła. Myślę, że współczesnej młodzieży polskiej trudno jest zrozumieć co znaczy prawdziwa walka o wiarę. Studiując w Gliwicach, mieszkając w Mikołowie, robiąc zakupy w Katowicach, mogę iść do kościoła kiedy chcę i na jak długo chcę. Jest on Kościołem powszechnym. Dla ludzi na Ukrainie walka o wiarę ma całkiem inny wymiar. Pamiętam jak mówiłam młodzieży, że chylę przed nimi czoła, ponieważ w takim kraju jak Ukraina nie łatwo być katolikiem, a kiedy zobaczyłam ich łzy w oczach wiedziałam już wszystko.
    Monika Jonczyk                            

                   

                 Jeśli ktoś jeszcze rok temu powiedziałby mi, że za rok pojadę głosić Chrystusa na Ukrainę, to bym się pewnie uśmiał, że ta osoba nie wie, co mówi. W głębi serca jednak już od pewnego czasu rodziła się chęć, aby przysłóżyć się Kościołowi, lecz bardziej chodziło mi o posługę animatorską podczas rekolekcji, a misyjne wyprawy należały do marzeń nie do spełnienia. W tym roku szczególnie pragnąłem gdzieś posługiwać, gdyż ze względu na to, że pomału zbliża się koniec moich studiów i wakacji, a zacznie się praca zawodowa (lekarz) i urlop nie zawsze wypadnie wtedy, kiedy się tego chce, to bił mi już ostatni dzwonek, kiedy mógłbym jeszcze na spokojnie przeznaczyć swój czas.

            Lecz, jak wiadomo, dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, więc niemożliwe stało się możliwe.

          W marcu, podczas przeglądania Facebooka, natrafiłęm na post Centralnej Diakonii Misyjnej, w którym to napisano, że trwają poszukiwania wolontariuszy na Ukrainę, gdzie potrzebują animatorów do posługi, chętnych do ewangelizacji, itp. Złosiłem się, i skierowano mnie do naszej diecezjalnej diakonii misyjnej, i w krótkim czasie zostałem przyjęty z otwartymi ramionami.

          Przygotowania polegały na modlitwie w intencji ewangelizacji, przyuczeniu się języka ukraińskiego oraz przygotowaniu merytorycznym. Jako, że dla mnie sesja egzaminacyjna miała być wyjątkowo łatwa, to myślałem, że spokojnie dam radę. Lecz Bóg powołał mnie dodatkowo jako animatora na rekolekcje ONŻ0, przez co zostałem wystawiony na próbę. W czerwcu miałem bardzo mało czasu, gdyż trzeba było uczyć się języka ukraińskiego, do egzaminów, przygotowywać się do ewangelizacji i do rekolekcji. Wtedy podczas modlitwy prosiłem Boga, aby dał mi siły, czas, chęci, bym dał radę wszystko ogarnąć. I stało się. Jeszcze nigdy podczas nauki wiedza nie wchodziła tak dobrze do głowy, jeszcze nigdy tak dobrze nie szło mi przygotowywanie konspektów na spotkania, jeszcze nigdy tak dobrze nie dysponowałem czasem. Już czas przygotowań był taką lekcją zaufania Bogu, aby oddać Mu wszystko, co się ma, żeby jeszcze więcej zyskać.

          Podczas wyjazdu, zanim jeszcze zaczęliśmy działać, cały czas chodziło mi po głowie, jak to wszystko wyjdzie, co nas czeka, jak będzie wyglądać współpraca z Ukraińcami, którzy razem z nami głosili Chrystusa, itp. Tutaj Bóg znów pokazał swoje działanie, Bóg przełamał wszelkie bariery językowe, kulturowe, mój stres, który blokuje mnie przed publicznymi wystąpieniami. Można było wyczuć tego Ducha jedności, który łączył nas w działaniu, gdyż to nie siebie głosiliśmy, ale Tego, który nas posłał, Jezysa Chrystusa.

           Cała misja ewangelizacyjna nauczyła mnie tego, by nie bać się tego, do czego powołuje mnie Bóg, Bóg nie powołuje uzdolnionych, tylko uzdalnia powołanych. Odczułem to osobiście na własnej skórze, gdyż mając na względzie własne życie, które nie zawsze jest prawe, nie czułem się godny, aby Go głosić. Jednak, wystarczy zajrzeć do Pisma Świętego, i spojrzy się na świętego Piotra, który wyparł się Go, świętego Pawła, który mordował Jego wyznawców, i mimo ich ciężkich przewinień Bóg ich powołał, aby byli pasterzami Kościoła, to tylko mnie to buduje, że Bóg tak mnie kocha, że nie dość, że wyciąga mnie z ciemności, to jeszcze obdarza mnie zaufaniem, że będę godnie głosił Jego Dobrą Nowinę.

                    Chwała Panu!!!                                                                                                                    Adrian Dwojny

     

                                                                                
     
     
    Rekolekcje w Skole
             W dniach 31.07- 16.08.2017r. na Ukrainie w miejscowości Skole po raz drugi odbyły się rekolekcje ONŻ II stopnia. Brało w nich udział 14 oazowiczów z archidiecezji Lwowskiej.

            Już od samego początku pobytu w Skole towarzyszyło mi przekonianie, że to będzie dobry czas, pełen Bożej obecności. I rzeczywiście tak było. Bóg zaskakiwał nas na każdym miejscu, w każdym czasie. Niesamowite było widzieć jak zmienia serca uczestników, jak zmienia nasze serca. Po tych 17 dniach razem ogromnie trudno było nam się rozstać, wrócić do swoich domów. I choć życie toczy się dalej jakaś cząstka mojego serca zawsze pozostanie na ukraińskiej ziemi.

      Gosia Starzykowska                                            

     

                                          

       

    Treść została pomyślnie opublikowana w strumieniu. Teraz będzie też widoczna.
  • Post jest w trakcie moderacji
    Martyna Anna Rosiak
    Martyna Anna Rosiak zaktualizował -a artykuł Ukraina.

    Ukraina

    opublikował -a w Uncategorised, 28th Sie, 2017

    Ewangelizacja w Woronowicy      
          Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Na początku lipca wraz z Martyną i Adrianem wyjechaliśmy na ewangelizację małego miasteczka na Ukrainie – Woronowicy. Leży ono niedaleko większego miasta – Winnicy, w której wraz z naszym księdzem opiekunem przez 3 dni przygotowywaliśmy się, aby innym nieść Dobrą Nowinę. Nigdy wcześniej nie byłam na Ukrainie, nie wiedziałam jak się tam żyje, co ludzie robią na co dzień. Jedynie z telewizji dochodziły mnie wiadomości, a wielu ludzi pytało po co jadę na Ukrainę, przecież tam jest wojna. Oczywiście nasza miejscowość była oddalona dziesięć godzin jazdy samochodem od miejsca konfliktu.  
        Czym jest Ukraina dla mnie teraz? Wszystkim tym, czym Jezus się ze mną dzielił przez te siedem dni. W kraju, w którym na każdym kroku widać cerkwie, gdzie liczba katolików nie przekracza dwóch procent społeczeństwa, można spotkać żywy kościół, którego centrum jest jego przewodnik - Jezus Chrystus. Naszym zadaniem było katechizowanie młodych mieszkańców miasta, aby później to oni mogli wejść na ulice i ewangelizować jego mieszkańców, którzy poprzez działania komunistów zapomnieli, że Kościół jest źródłem miłości, a nie tylko instytucją. Kościół na Ukrainie to miejsce, w którym drzwi muszą być jeszcze bardziej otwarte niż w naszym kraju, ponieważ ludzie muszą wrócić do źródła, a nie jest to możliwe bez wyciągnięcia ręki w ich stronę.  
         Co przeżyłam? Śmieję się często, że po spędzeniu trzech nocy na chórze kościelnym, człowiek musi być choć trochę bardziej uświęcony. Jezus przede wszystkim daje miłość i tę miłość otrzymaliśmy od ludzi. Do dziś przed oczami mam panią Stasię, która uchyliła nam nieba, a sama nie miała za wiele. Wydarzyło się kilka przypowieści ewangelicznych naraz: wdowi grosz, rozmnożenie chleba, cud w Kanie .. Miłość się tak łatwo rozdaje.  
        Kto daje otrzymuje dwa razy więcej. Gdyby można było zmierzyć w litrach wody dobro, które daliśmy i to, które otrzymaliśmy, to można porównać półlitrową Cisowiankę i studnię w Woronowicy, która dla mnie nie miała dna. Znowu mogłam głęboko doświadczyć czym jest służba. Daje się niewiele, a dostaje się nowe życie. O tym rozmawiałam z moimi przyjaciółmi z Ukrainy: dali mi więcej, niż ja im mogłam dać. 
        Chylę czoła. Myślę, że współczesnej młodzieży polskiej trudno jest zrozumieć co znaczy prawdziwa walka o wiarę. Studiując w Gliwicach, mieszkając w Mikołowie, robiąc zakupy w Katowicach, mogę iść do kościoła kiedy chcę i na jak długo chcę. Jest on Kościołem powszechnym. Dla ludzi na Ukrainie walka o wiarę ma całkiem inny wymiar. Pamiętam jak mówiłam młodzieży, że chylę przed nimi czoła, ponieważ w takim kraju jak Ukraina nie łatwo być katolikiem, a kiedy zobaczyłam ich łzy w oczach wiedziałam już wszystko.
    Monika Jonczyk                            

                   

                 Jeśli ktoś jeszcze rok temu powiedziałby mi, że za rok pojadę głosić Chrystusa na Ukrainę, to bym się pewnie uśmiał, że ta osoba nie wie, co mówi. W głębi serca jednak już od pewnego czasu rodziła się chęć, aby przysłóżyć się Kościołowi, lecz bardziej chodziło mi o posługę animatorską podczas rekolekcji, a misyjne wyprawy należały do marzeń nie do spełnienia. W tym roku szczególnie pragnąłem gdzieś posługiwać, gdyż ze względu na to, że pomału zbliża się koniec moich studiów i wakacji, a zacznie się praca zawodowa (lekarz) i urlop nie zawsze wypadnie wtedy, kiedy się tego chce, to bił mi już ostatni dzwonek, kiedy mógłbym jeszcze na spokojnie przeznaczyć swój czas.

            Lecz, jak wiadomo, dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, więc niemożliwe stało się możliwe.

          W marcu, podczas przeglądania Facebooka, natrafiłęm na post Centralnej Diakonii Misyjnej, w którym to napisano, że trwają poszukiwania wolontariuszy na Ukrainę, gdzie potrzebują animatorów do posługi, chętnych do ewangelizacji, itp. Złosiłem się, i skierowano mnie do naszej diecezjalnej diakonii misyjnej, i w krótkim czasie zostałem przyjęty z otwartymi rękoma.

          Przygotowania polegały na modlitwie w intencji ewangelizacji, przyuczenie się języka ukraińskiego oraz przygotowanie merytoryczne. Jako, że sesja egzaminacyjna miała być wyjątkowo łatwa, to myślałem, że spokojnie dam radę. Lecz Bóg powołał mnie dodatkowo jako animator na ONŻ0, przez co zostałem wystawiony na próbę. W czerwcu miałem bardzo mało czasu, gdyż trzeba było uczyć się ukraińskiego, do egzaminów, przygotowywać się do ewangelizacji i do rekolekcji. Wtedy podczas modlitwy prosiłem Boga, aby dał mi siły, czas, chęci, bym dał radę wszystko ogarnąć. I stało się. Jeszcze nigdy podczas nauki wiedza nie wchodziła tak dobrze do głowy, jeszcze nigdy tak dobrze nie szło mi przygotowywanie konspektów na spotkania, jeszcze nigdy tak dobrze nie dysponowałem czasem. Już czas przygotowań był taką lekcją zaufania Bogu, aby oddać Mu wszystko, co się ma, żeby jeszcze więcej zyskać.

          Podczas wyjazdu, zanim jeszcze zaczęliśmy działać, cały czas chodziło mi po głowie, jak to wszystko wyjdzie, co nas czeka, jak będzie wyglądać współpraca z Ukraińcami, którzy razem z nami głosili Chrystusa, itp. Tutaj Bóg znów pokazał swoje działanie, Bóg przełamał wszelkie bariery językowe, kulturowe, mój stres, który blokuje mnie przed publicznymi wystąpieniami. Można było wyczuć tego Ducha jedności, który łączył nas w działaniu, gdyż to nie siebie głosiliśmy, ale Tego, który nas posłał, Jezysa Chrystusa.

           Cała ta misja ewangelizacyjna nauczyła mnie tego, by nie bać się tego, do czego powołuje mnie Bóg, Bóg nie powołuje uzdolnionych, tylko uzdalnia powołanych. Odczułem to osobiście na własnej skórze, gdyż mając na względzie własne życie, które nie zawsze jest prawe, nie czułem się godny, aby Go głosić. Jednak, wystarczy zajrzeć do Pisma Świętego, i spojrzy się na świętego Piotra, który wyparł się Go, świętego Pawła, który mordował Jego wyznawców, i mimo ich ciężkich przewinień Bóg ich powołał, aby byli pasterzami Kościoła, to tylko mnie to buduje, że Bóg tak mnie kocha, że nie dość, że wyciąga mnie z ciemności, to jeszcze obdarza mnie zaufaniem, że będę godnie głosił Jego Dobrą Nowinę.

                    Chwała Panu!!!                                                                                                                    Adrian Dwojny

     

                                                                                
     
     
    Rekolekcje w Skole
             W dniach 31.07- 16.08.2017r. na Ukrainie w miejscowości Skole po raz drugi odbyły się rekolekcje ONŻ II stopnia. Brało w nich udział 14 oazowiczów z archidiecezji Lwowskiej.

            Już od samego początku pobytu w Skole towarzyszyło mi przekonianie, że to będzie dobry czas, pełen Bożej obecności. I rzeczywiście tak było. Bóg zaskakiwał nas na każdym miejscu, w każdym czasie. Niesamowite było widzieć jak zmienia serca uczestników, jak zmienia nasze serca. Po tych 17 dniach razem ogromnie trudno było nam się rozstać, wrócić do swoich domów. I choć życie toczy się dalej jakaś cząstka mojego serca zawsze pozostanie na ukraińskiej ziemi.

      Gosia Starzykowska                                            

     

                                          

       

    Treść została pomyślnie opublikowana w strumieniu. Teraz będzie też widoczna.
  • Post jest w trakcie moderacji
    Martyna Anna Rosiak
    Martyna Anna Rosiak zaktualizował -a artykuł Kontakt.

    Kontakt

    opublikował -a w Uncategorised, 8th Cze, 2016

    Terminy i miejsce spotkań

    Katowice, ul. Różyckiego 8

    Najbliższe spotkanie:  15 listopad 2017, godz. 18.00

     

    Odpowiedzialni

    ks. Grzegorz Stencel

    Martyna Rosiak, e-mail: tina.malpka@vp.pl, tel 501 471 225

    diakonia.misyjna.katowice@gmail.com

    Treść została pomyślnie opublikowana w strumieniu. Teraz będzie też widoczna.
  • Post jest w trakcie moderacji
    Martyna Anna Rosiak
    Martyna Anna Rosiak zaktualizował -a artykuł Ukraina.

    Ukraina

    opublikował -a w Uncategorised, 28th Sie, 2017

    Ewangelizacja w Woronowicy      
          Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Na początku lipca wraz z Martyną i Adrianem wyjechaliśmy na ewangelizację małego miasteczka na Ukrainie – Woronowicy. Leży ono niedaleko większego miasta – Winnicy, w której wraz z naszym księdzem opiekunem przez 3 dni przygotowywaliśmy się, aby innym nieść Dobrą Nowinę. Nigdy wcześniej nie byłam na Ukrainie, nie wiedziałam jak się tam żyje, co ludzie robią na co dzień. Jedynie z telewizji dochodziły mnie wiadomości, a wielu ludzi pytało po co jadę na Ukrainę, przecież tam jest wojna. Oczywiście nasza miejscowość była oddalona dziesięć godzin jazdy samochodem od miejsca konfliktu.  
        Czym jest Ukraina dla mnie teraz? Wszystkim tym, czym Jezus się ze mną dzielił przez te siedem dni. W kraju, w którym na każdym kroku widać cerkwie, gdzie liczba katolików nie przekracza dwóch procent społeczeństwa, można spotkać żywy kościół, którego centrum jest jego przewodnik - Jezus Chrystus. Naszym zadaniem było katechizowanie młodych mieszkańców miasta, aby później to oni mogli wejść na ulice i ewangelizować jego mieszkańców, którzy poprzez działania komunistów zapomnieli, że Kościół jest źródłem miłości, a nie tylko instytucją. Kościół na Ukrainie to miejsce, w którym drzwi muszą być jeszcze bardziej otwarte niż w naszym kraju, ponieważ ludzie muszą wrócić do źródła, a nie jest to możliwe bez wyciągnięcia ręki w ich stronę.  
         Co przeżyłam? Śmieję się często, że po spędzeniu trzech nocy na chórze kościelnym, człowiek musi być choć trochę bardziej uświęcony. Jezus przede wszystkim daje miłość i tę miłość otrzymaliśmy od ludzi. Do dziś przed oczami mam panią Stasię, która uchyliła nam nieba, a sama nie miała za wiele. Wydarzyło się kilka przypowieści ewangelicznych naraz: wdowi grosz, rozmnożenie chleba, cud w Kanie .. Miłość się tak łatwo rozdaje.  
        Kto daje otrzymuje dwa razy więcej. Gdyby można było zmierzyć w litrach wody dobro, które daliśmy i to, które otrzymaliśmy, to można porównać półlitrową Cisowiankę i studnię w Woronowicy, która dla mnie nie miała dna. Znowu mogłam głęboko doświadczyć czym jest służba. Daje się niewiele, a dostaje się nowe życie. O tym rozmawiałam z moimi przyjaciółmi z Ukrainy: dali mi więcej, niż ja im mogłam dać. 
        Chylę czoła. Myślę, że współczesnej młodzieży polskiej trudno jest zrozumieć co znaczy prawdziwa walka o wiarę. Studiując w Gliwicach, mieszkając w Mikołowie, robiąc zakupy w Katowicach, mogę iść do kościoła kiedy chcę i na jak długo chcę. Jest on Kościołem powszechnym. Dla ludzi na Ukrainie walka o wiarę ma całkiem inny wymiar. Pamiętam jak mówiłam młodzieży, że chylę przed nimi czoła, ponieważ w takim kraju jak Ukraina nie łatwo być katolikiem, a kiedy zobaczyłam ich łzy w oczach wiedziałam już wszystko.
    Ania Jonczyk                            

                   

                 Jeśli ktoś jeszcze rok temu powiedziałby mi, że za rok pojadę głosić Chrystusa na Ukrainę, to bym się pewnie uśmiał, że ta osoba nie wie, co mówi. W głębi serca jednak już od pewnego czasu rodziła się chęć, aby przysłóżyć się Kościołowi, lecz bardziej chodziło mi o posługę animatorską podczas rekolekcji, a misyjne wyprawy należały do marzeń nie do spełnienia. W tym roku szczególnie pragnąłem gdzieś posługiwać, gdyż ze względu na to, że pomału zbliża się koniec moich studiów i wakacji, a zacznie się praca zawodowa (lekarz) i urlop nie zawsze wypadnie wtedy, kiedy się tego chce, to bił mi już ostatni dzwonek, kiedy mógłbym jeszcze na spokojnie przeznaczyć swój czas.

            Lecz, jak wiadomo, dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, więc niemożliwe stało się możliwe.

          W marcu, podczas przeglądania Facebooka, natrafiłęm na post Centralnej Diakonii Misyjnej, w którym to napisano, że trwają poszukiwania wolontariuszy na Ukrainę, gdzie potrzebują animatorów do posługi, chętnych do ewangelizacji, itp. Złosiłem się, i skierowano mnie do naszej diecezjalnej diakonii misyjnej, i w krótkim czasie zostałem przyjęty z otwartymi rękoma.

          Przygotowania polegały na modlitwie w intencji ewangelizacji, przyuczenie się języka ukraińskiego oraz przygotowanie merytoryczne. Jako, że sesja egzaminacyjna miała być wyjątkowo łatwa, to myślałem, że spokojnie dam radę. Lecz Bóg powołał mnie dodatkowo jako animator na ONŻ0, przez co zostałem wystawiony na próbę. W czerwcu miałem bardzo mało czasu, gdyż trzeba było uczyć się ukraińskiego, do egzaminów, przygotowywać się do ewangelizacji i do rekolekcji. Wtedy podczas modlitwy prosiłem Boga, aby dał mi siły, czas, chęci, bym dał radę wszystko ogarnąć. I stało się. Jeszcze nigdy podczas nauki wiedza nie wchodziła tak dobrze do głowy, jeszcze nigdy tak dobrze nie szło mi przygotowywanie konspektów na spotkania, jeszcze nigdy tak dobrze nie dysponowałem czasem. Już czas przygotowań był taką lekcją zaufania Bogu, aby oddać Mu wszystko, co się ma, żeby jeszcze więcej zyskać.

          Podczas wyjazdu, zanim jeszcze zaczęliśmy działać, cały czas chodziło mi po głowie, jak to wszystko wyjdzie, co nas czeka, jak będzie wyglądać współpraca z Ukraińcami, którzy razem z nami głosili Chrystusa, itp. Tutaj Bóg znów pokazał swoje działanie, Bóg przełamał wszelkie bariery językowe, kulturowe, mój stres, który blokuje mnie przed publicznymi wystąpieniami. Można było wyczuć tego Ducha jedności, który łączył nas w działaniu, gdyż to nie siebie głosiliśmy, ale Tego, który nas posłał, Jezysa Chrystusa.

           Cała ta misja ewangelizacyjna nauczyła mnie tego, by nie bać się tego, do czego powołuje mnie Bóg, Bóg nie powołuje uzdolnionych, tylko uzdalnia powołanych. Odczułem to osobiście na własnej skórze, gdyż mając na względzie własne życie, które nie zawsze jest prawe, nie czułem się godny, aby Go głosić. Jednak, wystarczy zajrzeć do Pisma Świętego, i spojrzy się na świętego Piotra, który wyparł się Go, świętego Pawła, który mordował Jego wyznawców, i mimo ich ciężkich przewinień Bóg ich powołał, aby byli pasterzami Kościoła, to tylko mnie to buduje, że Bóg tak mnie kocha, że nie dość, że wyciąga mnie z ciemności, to jeszcze obdarza mnie zaufaniem, że będę godnie głosił Jego Dobrą Nowinę.

                    Chwała Panu!!!                                                                                                                    Adrian Dwojny

     

                                                                                
     
     
    Rekolekcje w Skole
             W dniach 31.07- 16.08.2017r. na Ukrainie w miejscowości Skole po raz drugi odbyły się rekolekcje ONŻ II stopnia. Brało w nich udział 14 oazowiczów z archidiecezji Lwowskiej.

            Już od samego początku pobytu w Skole towarzyszyło mi przekonianie, że to będzie dobry czas, pełen Bożej obecności. I rzeczywiście tak było. Bóg zaskakiwał nas na każdym miejscu, w każdym czasie. Niesamowite było widzieć jak zmienia serca uczestników, jak zmienia nasze serca. Po tych 17 dniach razem ogromnie trudno było nam się rozstać, wrócić do swoich domów. I choć życie toczy się dalej jakaś cząstka mojego serca zawsze pozostanie na ukraińskiej ziemi.

      Gosia Starzykowska                                            

     

                                          

       

    Treść została pomyślnie opublikowana w strumieniu. Teraz będzie też widoczna.
  • Post jest w trakcie moderacji
    Martyna Anna Rosiak
    Martyna Anna Rosiak zaktualizował -a artykuł Ukraina.

    Ukraina

    opublikował -a w Uncategorised, 28th Sie, 2017

           
    Rekolekcje w Skole
             W dniach 31.07- 16.08.2017r. na Ukrainie w miejscowości Skole po raz drugi odbyły się rekolekcje ONŻ II stopnia. Brało w nich udział 14 oazowiczów z archidiecezji Lwowskiej.

            Już od samego początku pobytu w Skole towarzyszyło mi przekonianie, że to będzie dobry czas, pełen Bożej obecności. I rzeczywiście tak było. Bóg zaskakiwał nas na każdym miejscu, w każdym czasie. Niesamowite było widzieć jak zmienia serca uczestników, jak zmienia nasze serca. Po tych 17 dniach razem ogromnie trudno było nam się rozstać, wrócić do swoich domów. I choć życie toczy się dalej jakaś cząstka mojego serca zawsze pozostanie na ukraińskiej ziemi.

      Gosia Starzykowska                                            

     

                                          

       

    Treść została pomyślnie opublikowana w strumieniu. Teraz będzie też widoczna.