• Ruch Światło - ŻycieArchidiecezji Katowickiej
  • 1

PRZEKAŻMY SOBIE ZNAK POKOJU

Większość z Was słyszała zapewne o akcji „Przekażmy sobie znak pokoju”. Jak podaje strona, „to pierwsza w Polsce kampania społeczna, w którą – na zaproszenie organizacji LGBT – włączyli się przedstawiciele środowisk katolickich. Ta skierowana do osób wierzących kampania ma na celu przypomnienie, że z wartości chrześcijańskich wypływa konieczność postawy szacunku, otwarcia i życzliwego dialogu wobec wszystkich ludzi, także homoseksualnych, biseksualnych i transpłciowych.”

Można byłoby pomyśleć, że organizatorzy akcji chcą dążyć ku dobremu. Jednak im więcej na temat kampanii czytałam, tym więcej pojawiało się wątpliwości. Niech przykład stanowi zdanie, które pojawiło się na oficjalnej stronie: „Jednym z wątków kampanii jest uświadomienie, że także we wspólnocie wiernych są osoby homoseksualne, biseksualne i transpłciowe.” – nie ma jasności, czy mowa tu o samych skłonnościach, czy praktyce, a to znaczna różnica. Organizatorzy przytaczają również słowa duchownych: „Homoseksualiści są ludźmi i pełnoprawnymi członkami Kościoła. Nie pogardzajmy nimi, nie dyskwalifikujmy ich ze względu na preferencje, ani nie wykluczajmy ze wspólnoty Kościoła.” (abp Józef Kowalczyk, emerytowany prymas Polski), „Homoseksualista często bywa traktowany jak zmitologizowany Żyd. (…) Nie wystarczy o nich tylko mówić, ale trzeba ich zauważać, dopuszczać do głosu.” (ks. Prof. Michał Czajkowski). Odnoszę wrażenie, jakby była to próba potwierdzenia słuszności prowadzonych działań.

W akcję włączyły się redakcje kilku katolickich pism – „Tygodnika Powszechnego”, „Znaku”, „Kontaktu” (pisma Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie) oraz „Więzi”.

Konferencja Episkopatu Polski zajęła jasne stanowisko w tej sprawie – warto przeczytać (link).

Niewiele można do tego dodać. Martwi mnie fakt, że włączyli się w to ci, którzy uważają się za inteligencję katolicką. Myślę, że naszym zadaniem jest szerzyć wśród ludzi świadomość, że Kościół nie potępia człowieka, ale jego postępowanie. I pamiętać, że (jak mówił Benedykt XVI 15 lipca 2012 r. w homilii podczas Mszy św. we Frascati) „taka właśnie jest misja Kościoła: on nie głosi tego, co chcą usłyszeć możni. Kieruje się kryterium prawdy i sprawiedliwości, nawet jeśli to nie spotyka się z poklaskiem i przeciwstawia się ludzkiej władzy.”

Niech podsumowaniem będą słowa Benedykta XVI z encykliki „Caritas In veritate”:
„Bez prawdy miłość staje się sentymentalizmem. Miłość staje się pustym słowem, które można dowolnie pojmować. Na tym polega nieuchronne ryzyko, na jakie wystawiona jest miłość w kulturze bez prawdy. Pada ona łupem emocji oraz przejściowych opinii jednostek, staje się słowem nadużywanym i wypaczonym i nabiera przeciwstawnego znaczenia.”

M. (DSpoł.)

Czuwanie na rozpoczęcie nowego roku formacyjnego D...
Bal Nadziei po raz piąty!

Domy i Ośrodki